Orłowo 2014, czyli Pucharu Gdyni ciąg dalszy

„U Maxima w Gdyni...” , a w zasadzie na ulicy Orłowskiej, w pobliżu miejsca gdzie kiedyś znajdował się słynny klub Maxim, w niedzielę, 15 czerwca odbyły się zawody biegowe i nordicowe, a Gdynia, mimo swojego nadmorskiego położenia, po raz kolejny postawiła uczestnikom iście górskie wyzwanie.
Nordic Walking Orłowo
Na poprzednich zawodach, w Witominie, zawodnicy zmierzyli się z licznymi i często stromymi wzniesieniami, tym razem ich zadaniem było wspięcie się na klif do Rezerwatu Przyrody Kępa Redłowska. Niemniej jednak orłowska trasa była trochę mniej wymagająca. Po pierwsze była krótsza, zawodnicy biegu i marszu z kijami startowali tylko na 5 km dystansie o bardzo zróżnicowanym podłożu. Droga prowadziła przez krótki odcinek po płytach betonowych, następnie przez las, gdzie na terenie rezerwatu trzeba było zrobić pętlę, wybiec na plażę i wrócić tą samą trasą. Ostatnie 500 m wyznaczone było przez plażę, był to odcinek wieńczący zmagania. Sam przebieg trasy na pierwszy rzut oka wygląda skomplikowanie, jednak organizatorzy zadbali, aby nie było miejsca nawet na najmniejszą pomyłkę. Oznaczenie standardowo było przejrzyste i całkowicie jasne, na trasie znajdowała się obsługa techniczna, która wskazywała kierunek, a dodatkowo za każdym razem zawodnikom towarzyszył biegnący pilot. Start i meta usytuowane były na plaży, z jednej strony w bliskiej odległości od mola i łódek rybackich, a z drugiej od wysokich klifów.



Może się zdawać, że 5 km to nie dużo, jednak nawet ludzie regularnie startujący w maratonach zgodnie przyznawali, że ta trasa to był dobry trening, nic w tym dziwnego, gdyż liczne podejścia i grząski, sypki piasek dały się każdemu we znaki. Na szczęście akurat tego dnia pogoda bardzo nie była kapryśna, mimo niepewnych prognoz oraz chłodnej i deszczowej soboty, w czasie zawodów przygrzewało słońce, a temperaturę równoważył przyjemny i momentami silny wiatr.
Oprócz biegu głównego i startu z kijami przygotowano odpowiednio krótsze dystanse biegowe dla młodszych uczestników. Tak więc dzieci do lat 7 biegły na 100 m, w wieku od 8 do 9 na 500 m itd. aż do najstarszych z najmłodszych, czyli 17 i 18 latków, którzy pokonali 1500 m. Tutaj trasa oczywiście była inna i w całości poprowadzona została po plaży, dlatego też najlepszą taktyką było korzystanie z względnej twardości brzegu i bieganie najbliżej wody jak tylko to możliwe. Tak samo jak poprzednim razem, w Witominie, biegi dla najmłodszych cieszyły się sporym powodzeniem, co napawa dużą dawką optymizmu, ponieważ okazuje się, że dzieci i młodzież, wbrew powszechnej opinii, w dalszym ciągu lubią spędzać czas aktywnie. Niesamowicie pozytywne wrażenie robiło też przyglądanie się dużej grupie kilkulatków, którzy ramię w ramię pokonywali swój dystans i potem wspólnie cieszyli się ze zwycięstwa.
Na mecie dla każdego zawodnika przygotowano pamiątkowy medal. Dzieci, które stanęły na podium i najlepsi dorośli w kategorii OPEN na swoim dystansie otrzymali wyjątkowe puchary ufundowane przez prezydenta miasta Gdynia Pana Wojciecha Szczurka, reszta medalistów w swoich kategoriach wiekowych cieszyć się mogła z medali odpowiednich do zajętego miejsca (brąz, srebro, złoto). Nagrody wręczali przedstawiciele głównego organizatora – Rady Dzielnicy Orłowo.
meta orłowo
Ten gdyński bieg nawiązuje do tradycji Biegu Bursztynowego, który 12 lat temu odbywał właśnie w Orłowie. Tam też najmłodsi biegali na krótszych dystansach, a trasa prowadziła przez okoliczne lasy. Wtedy w Orłowie startowało 400 osób, tym razem łącznie wzięło udział ponad 300 osób, co również jest dobrym wynikiem. Jako ciekawostkę można potraktować fakt, że oprócz ludzi wystartowały też dwa psy, jeden w towarzystwie biegnącej uczestniczki, a drugi u boku pani chodzącej z kijami.

  • wyniki biegu głównego - kliknij
  • wyniki marszu nordic walking - kliknij

Niestety jeden aspekt tych zawodów pozostawił po sobie gorzki posmak. Część zawodników nie trzymała się zasad fair play i zamiast chodzić z kijami, podbiegała, łamiąc tym samym regulamin. Zdyskwalifikowano aż 8 osób, czyli wyjątkowo dużą liczbę zawodników. Nie wiadomo czym było to spowodowane, może brakiem znanej zawodnikom komisji sędziowskiej? a może wyszło tak zupełnie przypadkowo. Nie ma to jednak teraz już większego znaczenia, niech to będzie dla nas nauczką na przyszłość.
Orłowo sportowe
Poza tym incydentem na twarzach zawodników dominował uśmiech, a ogólna ocena imprezy na pewno jest pozytywna, a Orłowo jako takie powinno zostać zapamiętane.
Przed nami jeszcze dwie odsłony zawodów z cyklu Pucharu Gdyni, 21 września widzimy się na Oksywiu, a 19 października wielki finał odbędzie się na Karwinach.